1 września 1939 w Pruszkowie. Od porannych syren po pierwsze bomby
Pierwszy dzień II wojny światowej w Pruszkowie zaczął się od syren alarmowych, które wielu mieszkańców wzięło za ćwiczenia. Nikt nie spodziewał się, że już wkrótce nad miastem pojawią się niemieckie samoloty, a popołudnie przyniesie pierwsze bomby. To była cisza przed burzą, która na zawsze zmieniła losy miasta.
Poranek pełen złudzeń
1 września 1939 roku o poranku w Pruszkowie rozległy się alarmy przeciwlotnicze. Mieszkańcy, przyzwyczajeni do ćwiczeń obrony cywilnej, początkowo nie reagowali nerwowo. Syreny wydawały się częścią codzienności, a nie zapowiedzią wojny.
Gdy opadła poranna mgła, na niebie pojawiły się niemieckie samoloty. To uświadomiło mieszkańcom, że sytuacja jest poważna. W oknach wielu domów pojawiły się papierowe paski naklejane na szyby, które miały chronić przed odłamkami szkła podczas bombardowań. Miasto przygotowywało się na to, co miało nadejść.
Wojenna gorączka w zakładach
Jeszcze przed południem w Warsztatach Kolejowych trwały gorączkowe prace nad przeróbką wagonów na pociąg sanitarny. Kolejarze wiedzieli, że ranni żołnierze będą potrzebować transportu, i robili wszystko, by zdążyć na czas.
Z kolei w wytwórni obrabiarek, która od 4 lat produkowała działka przeciwlotnicze Boforsa, przestrzeliwano broń przed wysyłką na front. To właśnie w Pruszkowie powstawały jedne z najważniejszych elementów polskiej obrony przeciwlotniczej, a teraz ich produkcja nabrała szczególnego znaczenia.
Pierwsze bomby na miasto
Do popołudnia w Pruszkowie było względnie spokojnie. Mieszkańcy starali się wracać do codziennych obowiązków, choć w powietrzu wisiało napięcie. Jednak ok. 17 na miasto spadły pierwsze bomby.
Celem ataku stały się tereny przy budynku administracji Warsztatów Kolejowych. Wybuchy były tak silne, że z okien wyleciały szyby. W tle słychać było dalekie eksplozje dochodzące z bombardowanej Warszawy. To był moment, w którym Pruszków zrozumiał, że wojna dotarła także tutaj.
Dlaczego to ważne dla mieszkańców?
Historia pierwszego dnia wojny w Pruszkowie to nie tylko suchy zapis wydarzeń. To opowieść o ludziach, którzy w obliczu zagrożenia potrafili działać – kolejarzach, robotnikach, zwykłych mieszkańcach. Warto pamiętać, że miasto odegrało ważną rolę w polskim wysiłku obronnym, a jego losy splotły się z losami całego kraju.
Wspomnienia tamtych dni, takie jak relacje Henryka Krzyczkowskiego opisane w książce „W cieniu Warszawy. Pruszków w latach okupacji hitlerowskiej”, pokazują, jak wielkim kosztem przyszło mieszkańcom przetrwać wojnę. To także przypomnienie o tych, którzy zginęli – w tym o żołnierzach 28 Dywizji Piechoty i 2 Dywizji Piechoty Legionów Wojska Polskiego, którzy stacjonowali w Pruszkowie-Tworkach.
Pamięć, która trwa
Dziś, po latach, trudno sobie wyobrazić, że spokojne ulice Pruszkowa były świadkami tak dramatycznych wydarzeń. Miejsca takie jak Cmentarz Tworkowski czy tereny dawnych Warsztatów Kolejowych kryją w sobie historie, które warto pielęgnować. Dulag 121, który powstał później w czasie okupacji, stał się symbolem cierpienia mieszkańców i więźniów.
Warto, abyśmy jako lokalna społeczność pamiętali o tych wydarzeniach i przekazywali tę wiedzę kolejnym pokoleniom. Historia 1 września 1939 roku w Pruszkowie to część naszej tożsamości, która nie powinna zostać zapomniana.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!